Asertywność w pracy – jak stawiać granice bez konfliktu i bez poczucia winy

Koleżanka po raz kolejny prosi, żeby „szybciutko coś ogarnąć” po godzinach. Szef dokłada zadanie, choć doba wciąż ma dwadzieścia cztery godziny. Ktoś na spotkaniu przedstawia jako swój pomysł, który powstał trzy dni wcześniej w cudzej głowie – i cisza, bo przecież nie wypada robić afery. Coachowie pracujący z kobietami słyszą takie historie tygodniowo po kilkanaście razy. Wniosek jest podobny: „nie” bywa w pracy najtrudniejszym słowem do wypowiedzenia, a jego brak kosztuje więcej niż jedna niezręczna rozmowa.

Dlaczego odmowa przychodzi z takim trudem

Za trudnością w wyznaczaniu granic w pracy najczęściej stoi lęk – przed odrzuceniem, przed konfliktem, przed etykietą osoby „niekoleżeńskiej” albo „roszczeniowej”. Wiele kobiet nauczyło się w dzieciństwie, że akceptację zdobywa się uległością. Zgadzasz się na wszystko, jesteś miła, niezastąpiona, a po kilku latach okazuje się, że realizujesz cudze priorytety kosztem własnych.

Ten mechanizm ma swoją cenę. Chroniczne ustępowanie prowadzi do frustracji, poczucia bycia wykorzystywaną i przeciążenia obowiązkami, które nigdy nie były nasze. Stąd blisko do wypalenia – organizm nie wytrzymuje długiego funkcjonowania w trybie „dla innych”. Brak asertywności nie jest więc kwestią dobrego wychowania, lecz realnym ryzykiem dla zdrowia.

Trzecia droga, o której rzadko się mówi

Największe nieporozumienie polega na utożsamianiu asertywności z chłodem i szykowaniem się do konfrontacji. Tymczasem między uległością a agresją istnieje trzecia droga.

Osoba uległa mówi: „dobrze, zrobię to” – i cierpi. Osoba agresywna mówi: „to nie moja sprawa, radź sobie sam”. Osoba asertywna mówi: „rozumiem, że potrzebujesz pomocy, dziś nie dam rady, bo mam własne terminy, ale mogę spojrzeć na to jutro po południu”. Asertywna odpowiedź nie neguje potrzeby drugiej strony, ale też nie przekreśla własnej. Nie ma w niej ani poczucia winy, ani ataku – jest rzeczowy komunikat oparty na faktach. Właśnie dlatego granice postawione w ten sposób rzadko kończą się konfliktem. Częściej budują szacunek, także ten do siebie.

Przeczytaj też:  Rajstopy ciążowe – kiedy warto po nie sięgnąć i czym różnią się od zwykłych?

Techniki, które sprawdzają się w biurowej codzienności

W praktyce coachingowej dobrze działa kilka prostych narzędzi. Pierwsze to oddzielenie odmowy od odrzucenia człowieka – odmawiasz zadaniu, nie osobie. Pomaga schemat: najpierw zrozumienie, potem jasna granica, na końcu ewentualna alternatywa. Drugie to technika spokojnego powtórzenia. Gdy ktoś naciska, wraca się do tego samego komunikatu, bez tłumaczenia się w nieskończoność i bez podnoszenia głosu.

Warto też zapamiętać, że „nie” jest pełnym zdaniem. Im więcej powodów podajemy, tym więcej punktów zaczepienia dostaje rozmówca do negocjowania naszej odmowy. Krótka, uprzejma i stanowcza odpowiedź działa lepiej niż długi wywód brzmiący jak prośba o pozwolenie. Więcej konkretnych przykładów takich komunikatów opisuje w swoim artykule Magdalena Stokłosa: asertywność w pracy.

Sygnały, że granice zawodowe wymagają pilnej naprawy

Nie każda przysługa dla współpracownika oznacza problem. Są jednak sytuacje, w których warto zatrzymać się na dłużej:

  • Regularne zostawanie po godzinach z zadaniami, których formalnie nikt nie zlecił.
  • Ulga zamiast satysfakcji, gdy ktoś w końcu zauważy naszą pracę.
  • Powracająca myśl „i tak nikt tego nie doceni”, a mimo to kolejne „tak”.
  • Poczucie winy trwające godzinami po jednej jedynej odmowie.
  • Weekend, który w całości schodzi na regenerację, bez miejsca na cokolwiek innego.

Temperament, wrażliwość i rola zawodowa

Nie każda startuje z tego samego miejsca. Kobietom introwertycznym i wysoko wrażliwym stawianie granic przychodzi trudniej, ponieważ silniej odczuwają dyskomfort konfrontacji. To nie jest przegrana pozycja, tylko inny punkt wyjścia – chodzi o znalezienie własnego, spokojnego stylu wyrażania stanowczości, a nie o naśladowanie kogoś głośniejszego.

Osobnym wyzwaniem jest asertywność w roli przełożonej. Menedżerka, która nie potrafi wyznaczać granic, szybko tonie w zadaniach nadających się do delegowania, a przy okazji traci autorytet. W rozpoznaniu indywidualnych predyspozycji pomagają narzędzia diagnostyczne, takie jak badanie talentów Gallupa czy test osobowości BIG FIVE – ich wynik pokazuje, na jakich mocnych stronach warto budować własny styl komunikacji.

Przeczytaj też:  Jak nakładać pyłki na paznokcie?

Gdzie zacząć naukę stawiania granic

Asertywności można się nauczyć. To zestaw umiejętności, a nie cecha wrodzona, którą albo się ma, albo nie. Konsekwentny trening nowych reakcji stopniowo zmienia sposób, w jaki funkcjonujemy w zespole i jak jesteśmy odbierane. Kiedy jednak od miesięcy powtarza się „tak”, choć w środku krzyczy „nie”, wsparcie z zewnątrz potrafi wyraźnie przyspieszyć zmianę – dobrze sprawdza się tu coaching w Katowicach dla kobiet, prowadzony stacjonarnie i online przez Magdalenę Stokłosę, certyfikowanego coacha i trenera Radykalnego Wybaczania metodą Tippinga.

W pracy nad wzorcami uległości pomaga nie tylko klasyczny warsztat coachingowy, ale też praca z blokującymi przekonaniami oraz metoda Colina C. Tippinga, pozwalająca uwolnić emocje przechowywane latami. Bywa również, że pod trudnością z mówieniem „nie” kryją się kwestie finansowe – lęk przed utratą dochodu albo przekonanie o własnej wartości przeliczanej na wynagrodzenie. Wtedy przydaje się coaching finansowy: bez gotowych recept, za to z naciskiem na odkrywanie własnych potrzeb i pełną autonomię w podejmowaniu decyzji.

Na koniec zastrzeżenie, o którym warto pamiętać: coaching asertywności to praca nad umiejętnościami komunikacyjnymi, a nie terapia. Jest skierowany do osób stabilnych emocjonalnie, które chcą świadomie zmienić swoje wzorce zachowań w pracy. Jeśli trudność z wyznaczaniem granic wiąże się z głębokim lękiem społecznym, przewlekłym stresem albo objawami zaburzeń, właściwym kierunkiem jest pomoc psychoterapeuty lub innego specjalisty.